Rozdział I
To
takie dziwne. Czasami moje życie „jest jak z bajki”, lecz wtedy
w najmniej spodziewanym momencie wszystko zaczyna się walić.
***
Nazywam się Melanii Chołk,
ale wszyscy mówią mi Mel. Na tydzień przed moimi 16 urodzinami
oraz na 2 tygodnie przed rozpoczęciem roku szkolnego wraz z rodziną
przeprowadziłam się z Londynu do Warszawy.
Moje życie zawsze było
niczym z bajki. Od małego byłam traktowana jak księżniczka i
byłam oczkiem w głowie mojego tatusia. Choć tata nie miał zbyt
wiele czasu, to zawsze znajdował dla mnie choćby minutkę. Z mamą
było inaczej. Choć prawie cały czas spędzała w domu to rzadko
kiedy miała dla mnie czas. Zawsze interesowały ją tylko moje oceny
i to z kim się spotykam. Mama twierdzi, że w razie gdybym była
zbyt głupia, żeby pójść na studia to zawsze mogę nadrobić to
ładnym wyglądem i znaleźć sobie dobrego, bogatego męża w
przyszłości. Chociaż we mnie nie ma nic ładnego. Jestem i zawsze
byłam rudzielcem o niebieskich oczach. Mam długie nogi i jestem
dosyć szczupła, więc to troszeczkę dziwne połączenie.
Przynajmniej moim zdaniem.
Nikt nie podał mi powodu
przeprowadzki. Po prostu kazali mi się spakować. To było moim
zdaniem niesprawiedliwe. Moi rodzice są bogaci, co nie znaczy, że
ja muszę być wredna. Nie rozumiem ludzi, którzy uważają, że
dzieci bogatych rodziców muszą być zawsze wredne. Jestem
jedynaczką, ale zawsze z chęcią się dziele z innymi. Zawsze
pomagam jeśli mogę.
***
Od mojego przybycia do
Warszawy minęły już dwa dni, a ja cały czas siedzę w domu. Nie
mam ochoty na razie nigdzie wychodzić.
Dzisiaj rano, gdy schodziłam
na śniadanie, zdałam sobie sprawę, że za pięć dni są moje
urodziny, a za ponad tydzień zaczyna się szkoła. Sama myśl o tym
mi wystarczy, żebym miała mdłości. Nowa szkoła, nowi ludzie. Z
rozmyśleń wyrywa mnie głos taty:
- Córeczko nie przejmuj się
nową szkołą. Z tego co słyszałem to jedna z najlepszych szkół
w Warszawie. Osobiście rozmawiałem z dyrektorem. Moim zdaniem tam
jest naprawdę miło.
Uśmiecham się do niego,
jestem mu niezmiernie wdzięczna za te słowa. Mama patrzy na mnie i
mówi obojętnym tonem:
- Szkoła to szkoła i tyle w
tym temacie. Będziesz i tak do niej chodziła, więc nie drążmy
już tego tematu.
Tata spogląda na nią kwaśno
po czym mówi do nas obydwu:
- Dzisiaj będziemy mieli
gości na kolacji.
Patrze na niego i unoszę
pytająco brwi, a on ciągnie dalej:
- Obok nas mieszkają państwo
Donkay wraz z synem Willem i córka Alex.
- Wczoraj, gdy wracałem do
domu spotkałem ich. Rozmawialiśmy przez chwilkę. Zapytałem ich
czy byliby tacy mili i przyszliby do nas na kolację, a oni z chęcią
przyjęli zaproszenie.
- No dobrze, a ile ten Will i
Alex mają lat?- pytam.
- Will jest starszy od ciebie
o dwa lata, a Alex jest w twoim wieku.- odpowiada mi.- Z tego co wiem
to będziesz chodziła z Alex do tej samej klasy.- ciągnie tata.
- Super. Na reszcie poznam
kogoś ze szkoły.- mówię z ulgą.
- Jestem pewien, że polubisz
się z nimi.- mówi.- Może jeśli ich poprosisz to jedno z nich
oprowadzi Cię po szkole.- podsuwa tata.
- Zobaczymy. -odpowiadam.
On tylko uśmiecha się do
mnie i mówi:
- Mają przyjść o 20:00.
- Dobrze. W takim razie
przygotuję coś specjalnego.- mówi mama.
On tylko jeszcze bardziej się
uśmiecha i kiwa głową.
Po skończeniu śniadania
poszłam na górę do pokoju. Tam położyłam się na łóżku i
zasnęłam.
Obudził mnie głosy mamy.
- Melanii wstawaj, za godzinę
przyjdą goście.- mówi dosyć chłodno.
Otworzyłam oczy i zerknęłam
na zegarek na szafce przy łóżku. Ojej, ona ma rację, przespałam
cały dzień. To pewnie przez zmianę strefy czasowej. Szybko
zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki pod prysznic.
Usłyszałam jeszcze tylko jak mama wychodzi z pokoju i zamyka za
sobą drzwi. Pod prysznicem spędziłam tylko chwilkę. Kiedy z
powrotem wbiegłam do pokoju, zaczęłam suszyć włosy. Jak włosy
były już całkiem suche, stanęłam przed szafą. Otworzyłam ją i
zaczęłam przeglądać ubrania. Stanęłam naprzeciwko lustra.
Zaczęłam przymierzać różne ubrania. W końcu stanęło na białym
sweterku, czarnych dżinsach i szarych trampkach. Na dole usłyszałam
głosy. Jeszcze raz szybko przejrzałam się w lustrze, poprawiłam
moje długie, kręcone, rude włosy i wyszłam z pokoju.
Pozdrawiam, Książkowa657 :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz