Łączna liczba wyświetleń

piątek, 3 lipca 2015

Rozdział I

Rozdział I

To takie dziwne. Czasami moje życie „jest jak z bajki”, lecz wtedy w najmniej spodziewanym momencie wszystko zaczyna się walić.

***

Nazywam się Melanii Chołk, ale wszyscy mówią mi Mel. Na tydzień przed moimi 16 urodzinami oraz na 2 tygodnie przed rozpoczęciem roku szkolnego wraz z rodziną przeprowadziłam się z Londynu do Warszawy.
Moje życie zawsze było niczym z bajki. Od małego byłam traktowana jak księżniczka i byłam oczkiem w głowie mojego tatusia. Choć tata nie miał zbyt wiele czasu, to zawsze znajdował dla mnie choćby minutkę. Z mamą było inaczej. Choć prawie cały czas spędzała w domu to rzadko kiedy miała dla mnie czas. Zawsze interesowały ją tylko moje oceny i to z kim się spotykam. Mama twierdzi, że w razie gdybym była zbyt głupia, żeby pójść na studia to zawsze mogę nadrobić to ładnym wyglądem i znaleźć sobie dobrego, bogatego męża w przyszłości. Chociaż we mnie nie ma nic ładnego. Jestem i zawsze byłam rudzielcem o niebieskich oczach. Mam długie nogi i jestem dosyć szczupła, więc to troszeczkę dziwne połączenie. Przynajmniej moim zdaniem.
Nikt nie podał mi powodu przeprowadzki. Po prostu kazali mi się spakować. To było moim zdaniem niesprawiedliwe. Moi rodzice są bogaci, co nie znaczy, że ja muszę być wredna. Nie rozumiem ludzi, którzy uważają, że dzieci bogatych rodziców muszą być zawsze wredne. Jestem jedynaczką, ale zawsze z chęcią się dziele z innymi. Zawsze pomagam jeśli mogę.

***

Od mojego przybycia do Warszawy minęły już dwa dni, a ja cały czas siedzę w domu. Nie mam ochoty na razie nigdzie wychodzić.
Dzisiaj rano, gdy schodziłam na śniadanie, zdałam sobie sprawę, że za pięć dni są moje urodziny, a za ponad tydzień zaczyna się szkoła. Sama myśl o tym mi wystarczy, żebym miała mdłości. Nowa szkoła, nowi ludzie. Z rozmyśleń wyrywa mnie głos taty:
- Córeczko nie przejmuj się nową szkołą. Z tego co słyszałem to jedna z najlepszych szkół w Warszawie. Osobiście rozmawiałem z dyrektorem. Moim zdaniem tam jest naprawdę miło.
Uśmiecham się do niego, jestem mu niezmiernie wdzięczna za te słowa. Mama patrzy na mnie i mówi obojętnym tonem:
- Szkoła to szkoła i tyle w tym temacie. Będziesz i tak do niej chodziła, więc nie drążmy już tego tematu.
Tata spogląda na nią kwaśno po czym mówi do nas obydwu:
- Dzisiaj będziemy mieli gości na kolacji.
Patrze na niego i unoszę pytająco brwi, a on ciągnie dalej:
- Obok nas mieszkają państwo Donkay wraz z synem Willem i córka Alex.
- Wczoraj, gdy wracałem do domu spotkałem ich. Rozmawialiśmy przez chwilkę. Zapytałem ich czy byliby tacy mili i przyszliby do nas na kolację, a oni z chęcią przyjęli zaproszenie.
- No dobrze, a ile ten Will i Alex mają lat?- pytam.
- Will jest starszy od ciebie o dwa lata, a Alex jest w twoim wieku.- odpowiada mi.- Z tego co wiem to będziesz chodziła z Alex do tej samej klasy.- ciągnie tata.
- Super. Na reszcie poznam kogoś ze szkoły.- mówię z ulgą.
- Jestem pewien, że polubisz się z nimi.- mówi.- Może jeśli ich poprosisz to jedno z nich oprowadzi Cię po szkole.- podsuwa tata.
- Zobaczymy. -odpowiadam.
On tylko uśmiecha się do mnie i mówi:
- Mają przyjść o 20:00.
- Dobrze. W takim razie przygotuję coś specjalnego.- mówi mama.
On tylko jeszcze bardziej się uśmiecha i kiwa głową.

Po skończeniu śniadania poszłam na górę do pokoju. Tam położyłam się na łóżku i zasnęłam.
Obudził mnie głosy mamy.
- Melanii wstawaj, za godzinę przyjdą goście.- mówi dosyć chłodno.
Otworzyłam oczy i zerknęłam na zegarek na szafce przy łóżku. Ojej, ona ma rację, przespałam cały dzień. To pewnie przez zmianę strefy czasowej. Szybko zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki pod prysznic. Usłyszałam jeszcze tylko jak mama wychodzi z pokoju i zamyka za sobą drzwi. Pod prysznicem spędziłam tylko chwilkę. Kiedy z powrotem wbiegłam do pokoju, zaczęłam suszyć włosy. Jak włosy były już całkiem suche, stanęłam przed szafą. Otworzyłam ją i zaczęłam przeglądać ubrania. Stanęłam naprzeciwko lustra. Zaczęłam przymierzać różne ubrania. W końcu stanęło na białym sweterku, czarnych dżinsach i szarych trampkach. Na dole usłyszałam głosy. Jeszcze raz szybko przejrzałam się w lustrze, poprawiłam moje długie, kręcone, rude włosy i wyszłam z pokoju.

Pozdrawiam, Książkowa657 :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz