Łączna liczba wyświetleń

środa, 8 lipca 2015

Rozdział III

Rozdział III

          Gdy rano się obudziłam uświadomiłam sobie co stało się wczoraj wieczorem. Kilka razy nad tym się zastanawiałam, ale i tak nie wiem jak mogłam go pocałować, choćby w policzek.


                                                                                 ***

          Właśnie kończyłam suszyć włosy, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Zerknełam na zegarek, 18:45. Mam szczerą nadzieję, że to nie on. No niestety mama zawołała, że to Will po mnie przyjechał. Od krzyknęłam jej, że za pięć minut zejdę. Zaczęłam szybko przeglądać szafę. Włożyłam niebieską sukienkę, -idealną pod kolor moich oczu-czarną skórzana kurtkę i czarne rzymianki na koturnie, żeby choć trochę dorównać Willowi wzrostem. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze, nałożyłam szybko na usta odrobinę różowego błyszczyka i zbiegłam na dół.
Na dole zauważyłam jak Will przyglada mi się. Uśmiechnęłam się do niego. Mama powiedziała, że pięknie wyglądam. Kiedy to usłyszałam, stwierdziłam, że to na pewno nie ona. Nigdy nie usłyszałam od mojej matki komplementu. No, ale jednak. Podeszłam do niej i przytuliłam ją mocno. To zaskoczyło chyba bardziej mnie niż ją. Przez chwilę się zawachała , ale w końcu odwzajemniła uścisk. Razem z Willem pożegnaliœmy się nią i wyszliśmy.

          Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Po dłuższej chwili powiedziałam:
          - Jeżli chodzi o tamto wczoraj…
          - Naprawdę, nic się nie stało.- przerwał mi z

uśmiechem.
          - Hmm… No dobrze.-odpowiedziałam.
         Kilka minut nikt nic nie mówił, ale w końcu on zapytał:
          - To jak, gdzie chcesz jechać?
          - Zdam się na Ciebie.-odpowiedziałam, bo nie znałam za dobrze tego miasta. Co prawda kilka razy byłam tu jako dziecko, ale wtedy nie zwracałam uwagu na to co się wokół mnie dzieje.
          - Jak sobie życzysz-powiedział szczerząc się.
         Nie wiedziałam o co mu chodzi. Dopiero, gdy zatrzymaliśmy się pod jakimś budynkiem Will powiedział mi, gdzie idziemy.
          - Powiedziałaś, że zdajesz się na mnie… No więc, idziemy potańczyć.- wziął mnie za rękę i wciągnął do klubu, zatrzymaliśmy się tylko by zapłacić za wejście i dostać pieczątke wstępu.
          Po chwili byliśmy już w środku. Z początku nie miałam ochoty tańczyć, ale dzięki Willowi to się zmieniło. Przy nim czułam się inna, wyjątkowa. Choć nie wiem czemu.
          Tańczyliśmy dość długo, ale w końcu zmęczyliśmy się i usiedliśmy przy stoliku. Will zapytał się mnie:
          - I jak, podoba ci się?
          - Tak, jest super.- odpowiedziałam.
          Uśmiechnął się do mnie, a później poszedł do baru. Ja za ten czas, kiedy go nie było związałam sobie burzę rudych włosów w kitkę. Zaczęłam się rozglądać po klubie. Stwierdziłam, że jest tu naprawdę sporo ludzi. Prawie wszyscy są na parkiecie i tańczą. Tylko nie liczne osoby siedzą przy barze lub stolikach. Z zamyśleń wyrywa mnie głos młodego chłopaka.
          - Hej śliczna!
          - Yyy… Cześć.- Odpowiadam zniechęcona.
          - My się chyba jeszcze nie znamy. Nazywam się Mateusz Brod.- mówi i podaje mi rękę.
          - Melanii Chołk.- mówię obijętnie.
          - Nigdy wcześniej Cię nie widziałem.- mówi.- Skąd jesteś?
         Po tych słowach pojawił się Will z napojami. Podał mi mój i zwrócił się do Mateusza:
          - Nie wiedziałem, że dzisiaj tu będziesz.
          - Bo miało mnie nie być, ale cieszę się, że jednak się zdecydowałem.- powiedział Mateusz.
          - Ta, chyba poznałeś już Mel.- mówi Will.
          - Owszem.- odpowiada i zwraca się do mnie.- Miło było Cię poznać Melanii.- powiedział, po czym odszedł.                                                                        
          Po prostu stałam i wpatrywałam się w Willa. Wreszcie zapytałam:
         - Wy się znacie?
         - Owszem. Będziesz chodziła z nim do tej samej szkoły.- mówi.- Chodzę z nim do jednej klasy. Uważaj na niego, był już prawie z każdą ładną dziewczyną ze szkoły. Każdą wykorzystał.- ciągnie dalej.
         Spoglądam na niego.
         - Tak, sądzę, że jesteś ładna.
         - Dziękuje.- uśmiecham się.
         - Nie ma za co. A teraz chodź, zwijamy się już.- chwycił mnie za rękę i wyszliśmy z klubu.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.

                                                                                ***

          Will staną pod moim domem. Siedzieliśmy chwile w ciszy, a potem niespodziewanie pochylił się w moja stronę i pocałował mnie. Na początku pocałunek był nie pewny, ale potem Will zwiększył nacisk na moje usta, rękami przytrzymał mi twarz i zaczął mnie namiętnie całować. Wplotłam palce w jego jedwabiście miękkie włosy. Jego usta były miękkie, a sam pocałunek wywołał u mnie dreszcze.
          Kiedy się ode mnie odsuną, popatrzył na mnie. Dla mnie ten pocałunek był stanowczo za krótki, pragnęłam więcej. Czułam, ze się rumienie. Uśmiechnełam się lekko, a on odwzajemnił uśmiech. Teraz zauważyłam, że gdy się uśmiecha to robią mu się słodkie dołeczki.
          Pocałowałam go przelotnie i wysiadłam z samochodu. Weszłam do domu. Nie zwracałam uwagi na rodziców. Weszłam na górę i poszłam wziąć szybki prysznic. Czułam, że cała lepię się od potu. Skończyłam się myć i poszłam się położyć.
Leżałam na łóżku i czekałam, aż sen przyjdzie. Nie mogłam przestać myśleć o nim. O jego ciepłych i miękkich ustach. O kolorze jego oczu, o jedwabistości jego włosów. W końcu zmęczenie wygrało i zasnęłam.


Jeśli Wam się spodobało, proszę o zostawienie komentarza.;D Z góry dzięki.;)
Kolejny rozdział już w któtce .;)

Pozdrawiam, Książkowa657 :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz