Rozdział IV
Ten dzień zaczął się tak
samo jak, każdy inny. Zeszłam na śniadanie, tylko o dziwno nikogo
tam nie było. Do lodówki była przyczepiona karteczka:
Droga
córeczko!
Razem z tatą
postanowiliśmy spędzić parę dni w Londynie. Nic Ci nie
wspominaliśmy, bo wczoraj od razu poszłaś do siebie do pokoju.
Kiedy później do Ciebie zaglądałam to już spałaś.
Przepraszamy, że się z Tobą nie pożegnaliśmy. W razie kłopotów
pójdź do państwa Donkey. Uprzedziliśmy ich wczoraj wieczorem o
tym, że wyjeżdżamy. Oni powiedzieli o tym Alex i Willowi.
Dzieciaki obiecali, że wpadną rano do Ciebie. Zostawiliśmy Ci
kartę kredytową, leży na stole. Wracamy za pięć dni.
Mama i tata
„Nie no po prostu super”.-
pomyślałam.
***
Leżę teraz na łóżku i
próbuję się zdrzemnąć. Nagle słyszę dzwonek do drzwi. Wstałam
z łóżka, nałożyłam szlafrok, związałam włosy i zeszłam na
dół. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam uśmiechniętych Willa i Alex.
- Hej.- powiedzieli chórem.
- Cześć Wam.-
odpowiedziałam.
- Rodzice nam powiedzieli, że
twoi rodzice wyjechali, więc pomyśleliśmy, że wpadniemy.- mówi
Alex.
- To możemy wejść?- pyta
Will.
- Tak, jasne.- odpowiedziałam
i wpuściłam ich do środka.
Usiedliśmy w salonie.
- Mel nie będziesz miała nic
przeciwko jeśli za kilka minut wyjdę?- pyta Alex.- Umówiłam się
z chłopakiem.- ciągnie.
- Jasne, że nie będę miała
nic przeciwko. Przecież nie musicie ze mną siedzieć, to nie jest
wasz obowiązek.- odpowiadam spokojnie.
-Tak wiem. Na prawdę bym z
Wami została, ale ja się z nim umówiłam już wcześniej.- mówi
uśmiechając się lekko.
- Oj tam. Nic się nie stało.-
mówię uśmiechając się do niej.
- No dobrze. Obiecuję, że Ci
to jakoś wynagrodzę.- obiecuję mi Alex.
- Okey. Trzymam Cię za
słowo.- uśmiecham się jeszcze bardziej.
- To ja spadam, pa.- wstaje i
podchodzi do drzwi.
- Ok, bawcie się dobrze. Pa-
żegnam się.
- Wy też bawcie się dobrze.
Do później.- wychodzi.
Zostałam sam na sam z jej
bratem. Nadal cały czas myślę o tym co się stało wczoraj. To
było nie rozsądne z mojej strony. Z drugiej strony nigdy nie byłam
rozsądna. Chociaż nadal nie jestem przekonana czy to jest ok. Nie,
nie mogę już więcej do tego dopuścić.
Will przysunął się do i po
chwili jego usta muskały moje. Zatopiłam się w tym pocałunku
całkowicie. Jego usta smakowały tak cudownie. Dopiero po chwili się
opamiętałam i odsunęłam się od niego.
- Przestań.- powiedziałam
cicho.
Znów przysunął się do
mnie. Wziął mnie za rękę.
-Czemu? Nie chcesz mnie?-
pyta.
Spojrzałam na niego.
- Chodzi o to, że nie chcę
się na razie do nikogo przywiązywać. Nie wiadomo jak długo tu
zostanę.- mówię stanowczo.
- Za późno. Teraz już nie
dam Ci odejść.- próbuje mnie pocałować.
Szybko wstaję z kanapy. Stoję
tak i wpatruje się w niego.
- Przepraszam, ale naprawdę
nie mogę. Chyba będzie lepiej jeśli już pójdziesz.- mówię.
- Najwidoczniej muszę.-
odpowiada ponuro.- W razie czego dzwoń.- dodaje z nadzieją.
***
Odkąd Will wyszedł, minęła
już ponad godzina. Nadal nie wierzę w to, że go spławiłam.
Siedzę u siebie w pokoju. Właśnie wstałam z łóżka i idę pod
prysznic, gdy usłyszałam, że dzwoni mi telefon. Podeszłam do
łóżka i zerknęłam na telefon. Na wyświetlaczu świeci się
numer Alex, więc odebrałam.
- Hej.- powiedziałam.
- Hej Mel. Ubieraj się,
jedziemy się zabawić!- krzyczy Alex do słuchawki.
- A mogę wiedzieć gdzie?-
pytam.
- Do klubu. No ubieraj się
szybko i schodź. Czekam u Ciebie pod domem.- rozłącza się.
Podchodzę do szafy i zaczynam
ją przeglądać. Włożyłam czarno-niebieską sukienkę na
ramiączkach, czarne trampki przed kostkę i dżinsową kurtkę z
ćwiekami. Stanęłam przed lustrem, podwinęłam rękawy kurtki i
związałam włosy w kitkę.
Chwilę później wychodziłam
z domu i szłam w stronę przyjaciółki.
- Hej!- krzyknęła.
- Hej.- odpowiedziałam, kiedy
już znalazłam się koło niej. Zauważyłam siedzącego koło niej
chłopaka. Miałam się jej pytać kto to, gdy sam się przedstawił.
- Nazywam się Kuba Mięczuk.
Jestem chłopakiem Alex.- podaje mi rękę.
- Melanii Chołk, niedawno się
tu przeprowadziłam.- ściskam jego rękę.
Zajmuję miejsce na tylnym
siedzeniu i ruszamy.
***
Zatrzymaliśmy się przed tym
samym klubem, w którym byłam z Willem. Wysiadamy z auta. Alex
ciągnie mnie za rękę i wchodzimy do klubu.
W środku jest straszny tłum.
Przy barze zauważam Mateusza. Szybko odwracam się błagając w
myślach, żeby mnie nie zobaczył. Niestety daremny trud, bo już po
chwili szedł w moją stronę. Zaczęłam się rozglądać w
poszukiwaniu przyjaciółki, lecz nigdzie jej nie widzę. Usłyszałam
za sobą głos Mateusza.
- Hej śliczna.- mówi.- Gdzie
zgubiłaś Willa?- pyta.
- Po pierwsze nie mów do mnie
śliczna, a po drugie co Ci do tego gdzie jest Will?- warknęłam.
- No dobrze nie denerwuj się
tak.- mówi nie zrażony.- Skoro nie ma Willa to chodź ze mną
zatańczyć.- uśmiecha się odsłaniając swoje proste, białe zęby.
- A skąd pomysł, że chcę z
Tobą tańczyć?- pytam złośliwie.- Will opowiedział mi o Tobie.
Chyba nie masz za dobrej reputacji.- wrednie się do niego uśmiecham.
-Will Ci powiedział? A
powiedział Ci, że ma dziewczynę?- mówi troszeczkę zdenerwowany.
Patrze na niego pytającym
spojrzeniem.
- A czyli nie powiedział.-
mówi zadowolony z siebie.
Złapał mnie za rękę i
wciągnął na parkiet. Sama nie wiem jak, ale po chwili zaczęłam z
nim tańczyć. Cały czas miałam w głowie to co mi powiedział:
„Will ma dziewczynę”. Nie rozumiem tego w ogóle. Ale wiem
jedno muszę się na nim odegrać!
- Ty i Will się nie lubicie,
prawda?- pytam go.
- Aż tak to widać?- uśmiecha
się.
- Nie, wcale.- także się
uśmiecham.
Mateusz w jednej chwili
trzymał rękę w mojej tali, a w drugiej sięgnął wyżej i
rozpuścił mi włosy. Loki opadły mi luźno na ramiona. On
uśmiechnął się triumfalnie.
- Tak Ci jest o wiele lepiej
piękna.- szepnął mi na ucho.
Czułam, że się rumienię…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz