Łączna liczba wyświetleń

piątek, 31 lipca 2015

Rozdział IV

Rozdział IV

Ten dzień zaczął się tak samo jak, każdy inny. Zeszłam na śniadanie, tylko o dziwno nikogo tam nie było. Do lodówki była przyczepiona karteczka:
Droga córeczko!
Razem z tatą postanowiliśmy spędzić parę dni w Londynie. Nic Ci nie wspominaliśmy, bo wczoraj od razu poszłaś do siebie do pokoju. Kiedy później do Ciebie zaglądałam to już spałaś. Przepraszamy, że się z Tobą nie pożegnaliśmy. W razie kłopotów pójdź do państwa Donkey. Uprzedziliśmy ich wczoraj wieczorem o tym, że wyjeżdżamy. Oni powiedzieli o tym Alex i Willowi. Dzieciaki obiecali, że wpadną rano do Ciebie. Zostawiliśmy Ci kartę kredytową, leży na stole. Wracamy za pięć dni.
Mama i tata

„Nie no po prostu super”.- pomyślałam.

***

Leżę teraz na łóżku i próbuję się zdrzemnąć. Nagle słyszę dzwonek do drzwi. Wstałam z łóżka, nałożyłam szlafrok, związałam włosy i zeszłam na dół. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam uśmiechniętych Willa i Alex.
- Hej.- powiedzieli chórem.
- Cześć Wam.- odpowiedziałam.
- Rodzice nam powiedzieli, że twoi rodzice wyjechali, więc pomyśleliśmy, że wpadniemy.- mówi Alex.
- To możemy wejść?- pyta Will.
- Tak, jasne.- odpowiedziałam i wpuściłam ich do środka.
Usiedliśmy w salonie.
- Mel nie będziesz miała nic przeciwko jeśli za kilka minut wyjdę?- pyta Alex.- Umówiłam się z chłopakiem.- ciągnie.
- Jasne, że nie będę miała nic przeciwko. Przecież nie musicie ze mną siedzieć, to nie jest wasz obowiązek.- odpowiadam spokojnie.
-Tak wiem. Na prawdę bym z Wami została, ale ja się z nim umówiłam już wcześniej.- mówi uśmiechając się lekko.
- Oj tam. Nic się nie stało.- mówię uśmiechając się do niej.
- No dobrze. Obiecuję, że Ci to jakoś wynagrodzę.- obiecuję mi Alex.
- Okey. Trzymam Cię za słowo.- uśmiecham się jeszcze bardziej.
- To ja spadam, pa.- wstaje i podchodzi do drzwi.
- Ok, bawcie się dobrze. Pa- żegnam się.
- Wy też bawcie się dobrze. Do później.- wychodzi.
Zostałam sam na sam z jej bratem. Nadal cały czas myślę o tym co się stało wczoraj. To było nie rozsądne z mojej strony. Z drugiej strony nigdy nie byłam rozsądna. Chociaż nadal nie jestem przekonana czy to jest ok. Nie, nie mogę już więcej do tego dopuścić.
Will przysunął się do i po chwili jego usta muskały moje. Zatopiłam się w tym pocałunku całkowicie. Jego usta smakowały tak cudownie. Dopiero po chwili się opamiętałam i odsunęłam się od niego.
- Przestań.- powiedziałam cicho.
Znów przysunął się do mnie. Wziął mnie za rękę.
-Czemu? Nie chcesz mnie?- pyta.
Spojrzałam na niego.
- Chodzi o to, że nie chcę się na razie do nikogo przywiązywać. Nie wiadomo jak długo tu zostanę.- mówię stanowczo.
- Za późno. Teraz już nie dam Ci odejść.- próbuje mnie pocałować.
Szybko wstaję z kanapy. Stoję tak i wpatruje się w niego.
- Przepraszam, ale naprawdę nie mogę. Chyba będzie lepiej jeśli już pójdziesz.- mówię.
- Najwidoczniej muszę.- odpowiada ponuro.- W razie czego dzwoń.- dodaje z nadzieją.

***

Odkąd Will wyszedł, minęła już ponad godzina. Nadal nie wierzę w to, że go spławiłam. Siedzę u siebie w pokoju. Właśnie wstałam z łóżka i idę pod prysznic, gdy usłyszałam, że dzwoni mi telefon. Podeszłam do łóżka i zerknęłam na telefon. Na wyświetlaczu świeci się numer Alex, więc odebrałam.
- Hej.- powiedziałam.
- Hej Mel. Ubieraj się, jedziemy się zabawić!- krzyczy Alex do słuchawki.
- A mogę wiedzieć gdzie?- pytam.
- Do klubu. No ubieraj się szybko i schodź. Czekam u Ciebie pod domem.- rozłącza się.
Podchodzę do szafy i zaczynam ją przeglądać. Włożyłam czarno-niebieską sukienkę na ramiączkach, czarne trampki przed kostkę i dżinsową kurtkę z ćwiekami. Stanęłam przed lustrem, podwinęłam rękawy kurtki i związałam włosy w kitkę.
Chwilę później wychodziłam z domu i szłam w stronę przyjaciółki.
- Hej!- krzyknęła.
- Hej.- odpowiedziałam, kiedy już znalazłam się koło niej. Zauważyłam siedzącego koło niej chłopaka. Miałam się jej pytać kto to, gdy sam się przedstawił.
- Nazywam się Kuba Mięczuk. Jestem chłopakiem Alex.- podaje mi rękę.
- Melanii Chołk, niedawno się tu przeprowadziłam.- ściskam jego rękę.
Zajmuję miejsce na tylnym siedzeniu i ruszamy.

***

Zatrzymaliśmy się przed tym samym klubem, w którym byłam z Willem. Wysiadamy z auta. Alex ciągnie mnie za rękę i wchodzimy do klubu.
W środku jest straszny tłum. Przy barze zauważam Mateusza. Szybko odwracam się błagając w myślach, żeby mnie nie zobaczył. Niestety daremny trud, bo już po chwili szedł w moją stronę. Zaczęłam się rozglądać w poszukiwaniu przyjaciółki, lecz nigdzie jej nie widzę. Usłyszałam za sobą głos Mateusza.
- Hej śliczna.- mówi.- Gdzie zgubiłaś Willa?- pyta.
- Po pierwsze nie mów do mnie śliczna, a po drugie co Ci do tego gdzie jest Will?- warknęłam.
- No dobrze nie denerwuj się tak.- mówi nie zrażony.- Skoro nie ma Willa to chodź ze mną zatańczyć.- uśmiecha się odsłaniając swoje proste, białe zęby.
- A skąd pomysł, że chcę z Tobą tańczyć?- pytam złośliwie.- Will opowiedział mi o Tobie. Chyba nie masz za dobrej reputacji.- wrednie się do niego uśmiecham.
-Will Ci powiedział? A powiedział Ci, że ma dziewczynę?- mówi troszeczkę zdenerwowany.
Patrze na niego pytającym spojrzeniem.
- A czyli nie powiedział.- mówi zadowolony z siebie.
Złapał mnie za rękę i wciągnął na parkiet. Sama nie wiem jak, ale po chwili zaczęłam z nim tańczyć. Cały czas miałam w głowie to co mi powiedział: „Will ma dziewczynę”. Nie rozumiem tego w ogóle. Ale wiem jedno muszę się na nim odegrać!
- Ty i Will się nie lubicie, prawda?- pytam go.
- Aż tak to widać?- uśmiecha się.
- Nie, wcale.- także się uśmiecham.
Mateusz w jednej chwili trzymał rękę w mojej tali, a w drugiej sięgnął wyżej i rozpuścił mi włosy. Loki opadły mi luźno na ramiona. On uśmiechnął się triumfalnie.
- Tak Ci jest o wiele lepiej piękna.- szepnął mi na ucho.
Czułam, że się rumienię…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz