Rozdział VI
Obudziłam się jakąś
godzinę temu, ale jakoś nie mam ochoty wychodzić z łóżka.
W końcu udało mi się
przekonać samą siebie, że trzeba wstać. Narzuciłam na siebie
szlafrok, związałam włosy i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni
i stwierdziła, że mam ochotę na sałatkę.
Kiedy skończyłam już jeść,
poczłapałam na górę się przebrać. Wciągnęłam na siebie szare
dresy z białym napisem i luźną, czarną bluzkę. Podeszłam do
szafki przy łóżku i wzięłam telefon. W drodze na dół włączyłam
go. Okazało się, że Will dzwonił do mnie później jeszcze sześć
razy i napisał kilkanaście SMS-ów. Od razu usunęłam te od Willa.
Wśród tych od niego znalazłam także jeden od Alex. Wystukałam
jej numer i zadzwoniłam.
- Hej Alex, chciałaś coś
konkretnego?- pytam.
- Chciałam wiedzieć co się
stało wczoraj, bo nie mogłam znaleźć Cię w klubie.- odpowiada.
- Wróciłam do domu ze
znajomym.- mówię.
- A mogę wiedzieć kto to
taki?- pyta.
- Z Mateuszem Brodem.-
odpowiadam beznamiętnie.
- Z tym przystojniakiem co
chodzi z Willem do jednej klasy?- zadaje kolejne pytanie.
- Tak, właśnie z nim.- mówię
szybko.
- A co z moim bratem?- pyta
stanowczo.
- A co ma być? Nic między
nami nic nie ma i nie było.- nie wiem kogo chcę przekonać, ją czy
samą siebie.
- Nic?- kolejne pytanie.- Nie
kłam, Will mi powiedział co między wami zaszło.
Nie podobało mi się to w
jakim kierunku zmierza ta rozmowa. Mam dość tematu o Willu.
- Nic między nami nie ma.-
kolejne kłamstwo.- Jeśli to wszystko to będę już kończyć.-
mówię szybko.
- Poczekaj jeszcze chwilkę.
Mam do Ciebie ostatnie pytanie.- prosi.
- No dawaj.- mówię.
- Kiedy masz urodziny?- pyta.
- Za trzy dni, a teraz
naprawdę muszę już kończyć. Na razie.- czekam aż odpowie.
- OK, na razie.- rozłącza
się.
Po kilku sekundach namysłu
postanowiłam zadzwonić do rodziców.
Po trzecim sygnale odebrała
mama.
- Hej córeczko.- przywitała
się, a ton jej głosu był inny niż zwykle. Taki pełen troski i
miłości.
- Cześć mamo.-mówię.- Jak
tam w Londynie?- pytam.
- Całkiem dobrze.- odpowiada.
- Cieszę się.- mówię.
- Co robiłaś wczoraj
kochanie?- pyta mam z zaciekawienie. A to, że nazwała mnie
„kochanie” to już całkiem mnie zaskoczyło.
- Wybrałam się z Alex do
klubu.- odpowiedziałam obojętnie.
- Hmm… no dobrze. Posłuchaj
kochanie ja muszę już kończyć. Nie martw się o nas. Kochamy Cię.
Pa.- rozłączyła się.
Siedzę przed telewizorem, jem
lody i oglądam jakąś kiepską komedie. Nagle słyszę dzwonek do
drzwi. Wstałam i poszłam otworzyć.
W progu stał nie kto inny
tylko oczywiście Will.
- Po co przyszedłeś?!-
warknęłam.
- Muszę z Tobą porozmawiać.-
mówi.
Kręcę głową.
- A nie przyszło Ci do głowy,
ze ja nie mam ochoty z Tobą rozmawiać?!-pytam wściekła.
- Naprawdę muszę z Tobą
porozmawiać, proszę wpuść mnie i daj wszystko wytłumaczyć.-
błaga.
- Dobra, masz pięć minut.-
wpuszczam go do środka.
Siadamy w salonie. Will patrzy
mi prosto w oczy. Nikt z nas nic nie mówi. W końcu przełamałam
lody i odezwałam się pierwsza:
- Co chciałeś mi
powiedzieć?- pytam już nieco spokojniejszym tonem.
- Nie wiem od czego zacząć.-
odpowiada.
- Najlepiej będzie jeśli
zaczniesz od początku.- mówię
- No dobrze.- mówi.- Jestem
Nieśmiertelnym.- dodaję poważnym tonem.
- Sorry, ale nie wierzę w
takie rzeczy.- mówię kpiąco.
- Tylko, że to prawda.- znowu
mówi poważnym tonem.
- OK. Powiedzmy, że w to
wierzę.-mówię.- To niby co to ma wspólnego ze mną?- pytam.
- To ma wspólnego z Tobą, że
ty także taka jesteś.- odpowiada.
- Słucham? Ja,
Nieśmiertelnym?- pytam zdezorientowana.
- No tak, ale nie do końca.-
mówi cicho.
- To znaczy?- pytam.
- Jesteś Nieśmiertelnym, ale
także Łowcą.- mówi nie spokojnym głosem.
- Łowcą?- kolejne pytanie.
- Tak.- odpowiada.
- Wytłumaczysz mi dlaczego
taka jestem?- pytam zagubiona.
- Tak wytłumaczę.- mówi.-
Twoja matka pochodzi z klanu Łowców, a ojciec z klanu
Nieśmiertelnych.- ciągnie.
- Kłamiesz.- oskarżam go.
- Nie, nie kłamię. Klan
Łowców wygasł już dawno temu. A przynajmniej Ci którzy umieli na
nas polować. Łowcy teraz nie zawracają sobie nami głów. Wolą
wykorzystywać swoją moc do umilania sobie życia.- mówi.- Twoja
matka zdradziła klan, bo jej miłość do Nieśmiertelnego była
zakazana. Tak samo jak twój ojciec, jego miłość do twojej matki
tez był zakazana. Ty jesteś ich dzieckiem, czyli połączeniem obu
klanów. Dzięki temu jesteś silniejsza niż my wszyscy.- mówi
lekko się uśmiechając.
- No dobrze.- odpowiadam
powoli.
- Nieśmiertelnych nie da się
zabić tak jak człowieka. Nieśmiertelnego trzeba pozbawić jego
mocy, bo nasza moc równa się naszemu życiu. Kiedy ktoś pozbawi
Nieśmiertelnego mocy, on umiera.- mówi. - Nieśmiertelny się nie
starzeje dzięki temu, że co jakiś czas pije ludzką krew.-ciągnie.
Popatrzyłam na niego
znacząco.
- Spokojnie ty na razie
jeszcze nie musisz. Krew pijemy dopiero wtedy, gdy zauważamy, że
zaczynamy się starzeć.- pociesza mnie.- W dniu Twoich szesnastych
urodzin staniesz się pełno prawnym Łowcą oraz Nieśmiertelnym. Z
tego co wiem to to będzie za trzy dni.-uśmiecha się.
- Alex, prawda?-pytam.
- Owszem.- szczerzy się.
- Hmm… OK.- mówię.- A tak
w ogóle to dlaczego Łowcy polują na Nieśmiertelnych?- pytam
nagle.
- Twierdzą, że to co robimy
ludziom jest złe. Choć tak naprawdę oni po tym czują się tak
samo, no może są troszeczkę zmęczeni.- westchnął.
- Rozumiem.- mówię cicho.
- Tylko musisz wiedzieć, że
jeśli na świecie są jeszcze jacyś Łowcy, którzy chcą polować
na Nieśmiertelnych i wiedzą o Tobie to…- słowo utknęło mu w
gardle.
- To co?- pytam.
- ...to będą chcieli Cię
odnaleźć i zabić.- mówi szeptem.
- Zabić?!- pytam
przestraszona.
- Nie martw się. Nawet jeśli
Cię znajdą to i tak nie dam im Cię skrzywdzić.- przytulił mnie
do siebie.
Siedzieliśmy tak dosyć
długo. Nie wiem czemu, ale przy nim czułam się bezpieczniej.
Zdałam sobie sprawę, że nie zapytałam go o Łowców.
- Czy Łowcę da się
zabić?-pytam.
- Tak. Da się go zabić tak
samo jak człowieka. Tyle, że Łowca starzeje się wolniej od
człowieka i ma pewne zdolności.- odpowiada.
- Jakie zdolności?- pytam
zaciekawiona.
- Potrafią czytać w myślach
innym tak samo jak Nieśmiertelni. Poza tym potrafią wyczuć
Nieśmiertelnego z bardzo dużej odległości, bardzo dobrze władają
bronią, są bardzo silni i szybcy.- mówi.
- A co potrafią
Nieśmiertelni, oprócz czytania w myślach?- kolejne pytanie.
- Potrafią manipulować
ludźmi, narzucić im swoją wolę, stawać się niewidzialni, są
szybcy i silni tak jak Łowcy. Niektórzy mają wizję i potrafią
porozumiewać się z duchami, a i szybciej zdrowiejemy.- odpowiada.-
W sumie to jest tego dużo, ale nie każdy ma wszystkie te zdolności.
Niektórzy są wyjątkowi tak jak Ty i maja większość tych darów,
albo wszystkie. Do której Ty grupy należysz, przekonamy się
dopiero kilka dni po urodzinach, bo zaczną się ujawniać.
- A ja jestem połączeniem
tego wszystkiego.- uśmiecham się.- A Mateusz?- pytam.
- Co Mateusz?- pyta
zaskoczony.
- Jest Nieśmiertelnym?-
pytam.
- Tak, jest Nieśmiertelnym.-
odpowiada.- Skoro już o nim mowa to chcę, żebyś wiedziała, że
to co mówił jest kłamstwem.- mówi.
I cała chwila nagle prysła.
Od razu odskoczyłam od niego. Teraz stoję naprzeciwko niego.
- Nie musisz mi niczego
tłumaczyć, rozumiem.- mówię szybko.
- Nie prawda, nie rozumiesz.-
kręci głową.- Mateusz tak powiedział, ale to nie prawda. On tak
powiedział ze względu na to, że nie mógł znieść, że ty wolisz
mnie, a nie jego.- mówi.- Jest przyzwyczajony do tego, że dostaje
to czego chce.- ciągnie.
- A skąd mam wiedzieć, że
to on kłamie, a nie ty?- pytam podejrzliwie.
- Czy widziałaś mnie kiedyś
z inną dziewczyną?-pyta.
- Nie, nie widziałam.- mówię
nadal nie przekonana.
- No właśnie.- patrzy mi
prosto w oczy.- Widzę, że nadal mi nie wierzysz.- dodaję.
- To prawda, nie wierzę.-
odparłam.
- W takim razie coś Ci
pokaże.- mówi.
- OK.- mówię szybko.
- Więc skoncentruj się na
mnie i zajrzyj mi w myśli.- mówi.
Zrobiłam jak kazał.
Po chwili znałam już każdą
jego myśl. Will mówił prawdę. To Mateusz kłamał. Znalazłam tez
jeszcze jedną bardzo przydatną informacje.
Znów siedziałam i
wpatrywałam się w jego oczy.
- Nie kłamałeś.- uśmiecham
się.
- Mówiłem.- odwzajemnia
uśmiech.
- Dowiedziałam się jeszcze
jednej, bardzo ciekawej rzeczy.- mówię.
- To znaczy?- pyta.
- Że Nieśmiertelny zakochuję
się raz na całe życie.- odpowiadam.
- Czyli już rozumiesz, że
nie będę kochał nikogo oprócz Ciebie.- uśmiecha się lekko.
Wtulam się jeszcze bardziej w
niego.
- Ja w twoich myślach nie
mogę czytać.- mówi.
- Czemu?- pytam.
- Przez to, że jesteś pół
Łowcą, pół Nieśmiertelnym możesz wybierać czy chcesz pokazywać
swoje myśli, czy nie i komu chcesz je pokazać.- całuje mnie w
czoło.
- Jedna z wielu zalet.-
drażnię się z nim.
- Dla mnie to nie zaleta, ale
jakoś wytrzymuję.- unosi mój podbródek i całuje lekko w usta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz