Łączna liczba wyświetleń

piątek, 31 lipca 2015

Rozdział VI


Rozdział VI

Obudziłam się jakąś godzinę temu, ale jakoś nie mam ochoty wychodzić z łóżka.
W końcu udało mi się przekonać samą siebie, że trzeba wstać. Narzuciłam na siebie szlafrok, związałam włosy i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni i stwierdziła, że mam ochotę na sałatkę.
Kiedy skończyłam już jeść, poczłapałam na górę się przebrać. Wciągnęłam na siebie szare dresy z białym napisem i luźną, czarną bluzkę. Podeszłam do szafki przy łóżku i wzięłam telefon. W drodze na dół włączyłam go. Okazało się, że Will dzwonił do mnie później jeszcze sześć razy i napisał kilkanaście SMS-ów. Od razu usunęłam te od Willa. Wśród tych od niego znalazłam także jeden od Alex. Wystukałam jej numer i zadzwoniłam.
- Hej Alex, chciałaś coś konkretnego?- pytam.
- Chciałam wiedzieć co się stało wczoraj, bo nie mogłam znaleźć Cię w klubie.- odpowiada.
- Wróciłam do domu ze znajomym.- mówię.
- A mogę wiedzieć kto to taki?- pyta.
- Z Mateuszem Brodem.- odpowiadam beznamiętnie.
- Z tym przystojniakiem co chodzi z Willem do jednej klasy?- zadaje kolejne pytanie.
- Tak, właśnie z nim.- mówię szybko.
- A co z moim bratem?- pyta stanowczo.
- A co ma być? Nic między nami nic nie ma i nie było.- nie wiem kogo chcę przekonać, ją czy samą siebie.
- Nic?- kolejne pytanie.- Nie kłam, Will mi powiedział co między wami zaszło.
Nie podobało mi się to w jakim kierunku zmierza ta rozmowa. Mam dość tematu o Willu.
- Nic między nami nie ma.- kolejne kłamstwo.- Jeśli to wszystko to będę już kończyć.- mówię szybko.
- Poczekaj jeszcze chwilkę. Mam do Ciebie ostatnie pytanie.- prosi.
- No dawaj.- mówię.
- Kiedy masz urodziny?- pyta.
- Za trzy dni, a teraz naprawdę muszę już kończyć. Na razie.- czekam aż odpowie.
- OK, na razie.- rozłącza się.
Po kilku sekundach namysłu postanowiłam zadzwonić do rodziców.
Po trzecim sygnale odebrała mama.
- Hej córeczko.- przywitała się, a ton jej głosu był inny niż zwykle. Taki pełen troski i miłości.
- Cześć mamo.-mówię.- Jak tam w Londynie?- pytam.
- Całkiem dobrze.- odpowiada.
- Cieszę się.- mówię.
- Co robiłaś wczoraj kochanie?- pyta mam z zaciekawienie. A to, że nazwała mnie „kochanie” to już całkiem mnie zaskoczyło.
- Wybrałam się z Alex do klubu.- odpowiedziałam obojętnie.
- Hmm… no dobrze. Posłuchaj kochanie ja muszę już kończyć. Nie martw się o nas. Kochamy Cię. Pa.- rozłączyła się.
Siedzę przed telewizorem, jem lody i oglądam jakąś kiepską komedie. Nagle słyszę dzwonek do drzwi. Wstałam i poszłam otworzyć.
W progu stał nie kto inny tylko oczywiście Will.
- Po co przyszedłeś?!- warknęłam.
- Muszę z Tobą porozmawiać.- mówi.
Kręcę głową.
- A nie przyszło Ci do głowy, ze ja nie mam ochoty z Tobą rozmawiać?!-pytam wściekła.
- Naprawdę muszę z Tobą porozmawiać, proszę wpuść mnie i daj wszystko wytłumaczyć.- błaga.
- Dobra, masz pięć minut.- wpuszczam go do środka.
Siadamy w salonie. Will patrzy mi prosto w oczy. Nikt z nas nic nie mówi. W końcu przełamałam lody i odezwałam się pierwsza:
- Co chciałeś mi powiedzieć?- pytam już nieco spokojniejszym tonem.
- Nie wiem od czego zacząć.- odpowiada.
- Najlepiej będzie jeśli zaczniesz od początku.- mówię
- No dobrze.- mówi.- Jestem Nieśmiertelnym.- dodaję poważnym tonem.
- Sorry, ale nie wierzę w takie rzeczy.- mówię kpiąco.
- Tylko, że to prawda.- znowu mówi poważnym tonem.
- OK. Powiedzmy, że w to wierzę.-mówię.- To niby co to ma wspólnego ze mną?- pytam.
- To ma wspólnego z Tobą, że ty także taka jesteś.- odpowiada.
- Słucham? Ja, Nieśmiertelnym?- pytam zdezorientowana.
- No tak, ale nie do końca.- mówi cicho.
- To znaczy?- pytam.
- Jesteś Nieśmiertelnym, ale także Łowcą.- mówi nie spokojnym głosem.
- Łowcą?- kolejne pytanie.
- Tak.- odpowiada.
- Wytłumaczysz mi dlaczego taka jestem?- pytam zagubiona.
- Tak wytłumaczę.- mówi.- Twoja matka pochodzi z klanu Łowców, a ojciec z klanu Nieśmiertelnych.- ciągnie.
- Kłamiesz.- oskarżam go.
- Nie, nie kłamię. Klan Łowców wygasł już dawno temu. A przynajmniej Ci którzy umieli na nas polować. Łowcy teraz nie zawracają sobie nami głów. Wolą wykorzystywać swoją moc do umilania sobie życia.- mówi.- Twoja matka zdradziła klan, bo jej miłość do Nieśmiertelnego była zakazana. Tak samo jak twój ojciec, jego miłość do twojej matki tez był zakazana. Ty jesteś ich dzieckiem, czyli połączeniem obu klanów. Dzięki temu jesteś silniejsza niż my wszyscy.- mówi lekko się uśmiechając.
- No dobrze.- odpowiadam powoli.
- Nieśmiertelnych nie da się zabić tak jak człowieka. Nieśmiertelnego trzeba pozbawić jego mocy, bo nasza moc równa się naszemu życiu. Kiedy ktoś pozbawi Nieśmiertelnego mocy, on umiera.- mówi. - Nieśmiertelny się nie starzeje dzięki temu, że co jakiś czas pije ludzką krew.-ciągnie.
Popatrzyłam na niego znacząco.
- Spokojnie ty na razie jeszcze nie musisz. Krew pijemy dopiero wtedy, gdy zauważamy, że zaczynamy się starzeć.- pociesza mnie.- W dniu Twoich szesnastych urodzin staniesz się pełno prawnym Łowcą oraz Nieśmiertelnym. Z tego co wiem to to będzie za trzy dni.-uśmiecha się.
- Alex, prawda?-pytam.
- Owszem.- szczerzy się.
- Hmm… OK.- mówię.- A tak w ogóle to dlaczego Łowcy polują na Nieśmiertelnych?- pytam nagle.
- Twierdzą, że to co robimy ludziom jest złe. Choć tak naprawdę oni po tym czują się tak samo, no może są troszeczkę zmęczeni.- westchnął.
- Rozumiem.- mówię cicho.
- Tylko musisz wiedzieć, że jeśli na świecie są jeszcze jacyś Łowcy, którzy chcą polować na Nieśmiertelnych i wiedzą o Tobie to…- słowo utknęło mu w gardle.
- To co?- pytam.
- ...to będą chcieli Cię odnaleźć i zabić.- mówi szeptem.
- Zabić?!- pytam przestraszona.
- Nie martw się. Nawet jeśli Cię znajdą to i tak nie dam im Cię skrzywdzić.- przytulił mnie do siebie.
Siedzieliśmy tak dosyć długo. Nie wiem czemu, ale przy nim czułam się bezpieczniej. Zdałam sobie sprawę, że nie zapytałam go o Łowców.
- Czy Łowcę da się zabić?-pytam.
- Tak. Da się go zabić tak samo jak człowieka. Tyle, że Łowca starzeje się wolniej od człowieka i ma pewne zdolności.- odpowiada.
- Jakie zdolności?- pytam zaciekawiona.
- Potrafią czytać w myślach innym tak samo jak Nieśmiertelni. Poza tym potrafią wyczuć Nieśmiertelnego z bardzo dużej odległości, bardzo dobrze władają bronią, są bardzo silni i szybcy.- mówi.
- A co potrafią Nieśmiertelni, oprócz czytania w myślach?- kolejne pytanie.
- Potrafią manipulować ludźmi, narzucić im swoją wolę, stawać się niewidzialni, są szybcy i silni tak jak Łowcy. Niektórzy mają wizję i potrafią porozumiewać się z duchami, a i szybciej zdrowiejemy.- odpowiada.- W sumie to jest tego dużo, ale nie każdy ma wszystkie te zdolności. Niektórzy są wyjątkowi tak jak Ty i maja większość tych darów, albo wszystkie. Do której Ty grupy należysz, przekonamy się dopiero kilka dni po urodzinach, bo zaczną się ujawniać.
- A ja jestem połączeniem tego wszystkiego.- uśmiecham się.- A Mateusz?- pytam.
- Co Mateusz?- pyta zaskoczony.
- Jest Nieśmiertelnym?- pytam.
- Tak, jest Nieśmiertelnym.- odpowiada.- Skoro już o nim mowa to chcę, żebyś wiedziała, że to co mówił jest kłamstwem.- mówi.
I cała chwila nagle prysła. Od razu odskoczyłam od niego. Teraz stoję naprzeciwko niego.
- Nie musisz mi niczego tłumaczyć, rozumiem.- mówię szybko.
- Nie prawda, nie rozumiesz.- kręci głową.- Mateusz tak powiedział, ale to nie prawda. On tak powiedział ze względu na to, że nie mógł znieść, że ty wolisz mnie, a nie jego.- mówi.- Jest przyzwyczajony do tego, że dostaje to czego chce.- ciągnie.
- A skąd mam wiedzieć, że to on kłamie, a nie ty?- pytam podejrzliwie.
- Czy widziałaś mnie kiedyś z inną dziewczyną?-pyta.
- Nie, nie widziałam.- mówię nadal nie przekonana.
- No właśnie.- patrzy mi prosto w oczy.- Widzę, że nadal mi nie wierzysz.- dodaję.
- To prawda, nie wierzę.- odparłam.
- W takim razie coś Ci pokaże.- mówi.
- OK.- mówię szybko.
- Więc skoncentruj się na mnie i zajrzyj mi w myśli.- mówi.
Zrobiłam jak kazał.
Po chwili znałam już każdą jego myśl. Will mówił prawdę. To Mateusz kłamał. Znalazłam tez jeszcze jedną bardzo przydatną informacje.
Znów siedziałam i wpatrywałam się w jego oczy.
- Nie kłamałeś.- uśmiecham się.
- Mówiłem.- odwzajemnia uśmiech.
- Dowiedziałam się jeszcze jednej, bardzo ciekawej rzeczy.- mówię.
- To znaczy?- pyta.
- Że Nieśmiertelny zakochuję się raz na całe życie.- odpowiadam.
- Czyli już rozumiesz, że nie będę kochał nikogo oprócz Ciebie.- uśmiecha się lekko.
Wtulam się jeszcze bardziej w niego.
- Ja w twoich myślach nie mogę czytać.- mówi.
- Czemu?- pytam.
- Przez to, że jesteś pół Łowcą, pół Nieśmiertelnym możesz wybierać czy chcesz pokazywać swoje myśli, czy nie i komu chcesz je pokazać.- całuje mnie w czoło.
- Jedna z wielu zalet.- drażnię się z nim.
- Dla mnie to nie zaleta, ale jakoś wytrzymuję.- unosi mój podbródek i całuje lekko w usta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz