Rozdział V
W pewnej chwili zauważyłam,
że Will stoi na drugim końcu sali i przygląda się nam. Mateusz
też go zauważył. Kątem oka dostrzegłam, że uśmiecha się do
Willa, odwrócił się do mnie i mnie pocałował. Nic nie mogłam
zrobić.
Gdy w końcu się ode mnie
odsuną, uśmiechną się szeroko. Co dziwnego
pragnęłam, żeby jeszcze raz to zrobił. Uśmiechnęłam się i
przyciągnęłam go do siebie, a wtedy nasze usta znowu się
spotkały. Kiedy oderwaliśmy się od siebie zobaczyłam, jak Will
idzie w naszą stronę. Po chwili stał już obok nas. Zamachnął
się i uderzył Mateusza pięścią z twarz. Mateusz się zachwiał i
po chwili zaczęli okładać się pięściami, a wokół nich
zgromadziła się grupa ludzi. Stałam w tym tłumie i patrzyłam na
nich obu. Jeden i drugi był posiniaczony. Mateuszowi leciała
krew z nosa i miał rozciętą wargę, a Will podbite oko i rozcięty
łuk brwiowy. Stanęłam między nimi.
- Przestańcie, to jest
śmieszne!- krzyknęłam do nich.
- Piękna, nie wtrącaj się!-
powiedział Mateusz i odepchną mnie na bok.
- Nie
mów tak do niej!- warkną Will i rzucił się na Mateusza.
Byłam szybsza i znów
stanęłam między nimi. Will się zatrzymał i przez chwilę
patrzyliśmy sobie w oczy. W jego oczach widać było jaki ból mu
sprawiłam. Powinno mnie to cieszyć, ale jakoś nie mogę tego
znieść. Nie powinno
tak być. Potwierdziło się to co podejrzewałam od dnia kiedy go
spotkałam „KOCHAM WILLA”. Kiedy z nim przebywam i rozmawiam
zdaje mi się, że znałam go wcześniej. To oznacza, że muszę się
trzymać od niego z daleka. Musi mi to przejść. Z zamyśleń wyrywa
mnie głos Mateusza.
- Mel może pójdziemy już?-
pyta trzymając mnie za rękę.
- Tak, chodźmy.- odpowiadam
nie pewna co się dzieje i ruszamy do wyjścia.
Nagle ktoś łapie mnie za
drugą rękę i ciągnie mnie do tyłu. Błagam w myślach, żeby to
nie był William. Odwracam, żeby się przekonać czy moje
przypuszczenia są błędne. Niestety miałam rację. To Will.
Popatrzyłam się na Mateusza i zobaczyłam niesmak na jego twarzy.
- Proszę
Mel nie idź z nim.- szepcze Will.
- Pójdę,
bo tego chcę. Nie będziesz mi mówił co mam robić.- warknęłam.
Poczułam, że zwolnił trochę
uścisk, więc szybko wyrwałam rękę. Odwróciłam się na pięcie
i wyszłam z Mateuszem. Ani
razu się nie obejrzałam.
***
Mateusz stanął samochodem
pod moim domem.
Stoimy przy drzwiach do domu.
Przez długi czas nikt się nie odzywał., aż w końcu złapałam go
za szlufki od spodni i przyciągnęłam go do siebie. Popatrzył na
mnie, a ja się uśmiechnęłam.
Objął mnie w pasie,
tym samym jeszcze bardziej zmniejszając odległość między nami.
Musiałam stanąć na palcach, bo Mateusz był mniej więcej wzrostu
Willa. On się lekko nachylił i nasze usta się spotkały.
Zauważyłam, że pocałunki z nim różnią się od tych z Willem.
Usta Willa są ciepłe, tak samo jak oddech. Natomiast Mateusz ma
zimne usta i jego oddech wywołuje u mnie dreszcze. Oderwaliśmy się
od siebie, jeszcze ostatni raz pocałowałam go lekko w policzek i
weszłam do domu. Przez okno patrzyłam jak odjeżdża. Wbiegłam na
górę
i poszłam pod prysznic. Nie miałam siły już kompletnie na nic. Po
prostu od razu kiedy wyszłam spod prysznica, rzuciłam się na
łóżko. Jeszcze przez
chwilę myślałam nad tym co się dzisiaj wydarzyło. Stwierdziłam,
że muszę pokazać Willowi, że go nie kocham. Tak będzie lepiej
dla nas obojga.
Mam nadzieję, że kiedy
zacznę się spotykać z Mateuszem to on o mnie zapomni. Tylko nie
sądzę, żebym ja mogła o nim kiedykolwiek zapomnieć. Mateusz to
jest taki typ chłopaka, który się nie zakochuje. Tacy jak on,
bawią się dziewczynami i je zostawiają. Przynajmniej nie będę po
nim płakać jak wrócę do Londynu. Bo nie sądzę, żebym została
na stałe w Warszawie.
Choć gdybym została to może
mogła bym stworzyć z Willem szczęśliwy związek. Kiedy zmęczenie
zaczęło dawać mi się we znaki, zamknęłam oczy i przewróciłam
się na drugi bok. Zanim zasnęłam, przez głowę przeszła mi
jeszcze jedno myśl: „KOCHAM WILLA”.
Obudził mnie dzwoniący
telefon. Z początku udawało mi się go ignorować, ale on nie
przestawał dzwonić. W końcu podniosłam go i przeczytałam nazwę
na wyświetlaczu. To był Will. Rozłączyłam się i zaczęłam
przeglądać historie połączeń. Mam piętnaście nieodebranych
połączeń od Willa. Odłożyłam telefon z myślą, że Will da już
sobie spokój z dzwonieniem. Jednak nie zdążyłam nawet zamknąć
oczy, a telefon kolejny raz zadzwonił. Odebrałam.
- Czego ty chcesz?!-
warknęłam.
- Proszę porozmawiaj ze mną.-
błaga.
- Daj mi spokój!-
krzyknęłam.- Zrozum, że tak będzie lepiej dla każdego z nas.-
mówię nieco spokojniej.
- Lepiej?- kpi Will.- Dobrze
wiesz, że tak nie będzie lepiej.- łka.
- Przestań w końcu udawać,
że coś do mnie czujesz!- krzyczę.- Mateusz mi powiedział, że
masz dziewczynę.- powiedziałam
ponuro i się rozłączyłam.
Will dzwonił jeszcze kilka
razy. W końcu zdenerwowałam się i wyłączyłam telefon. Miałam
wyrzuty sumienia, że nie dałam mu nic więcej wyjaśnić.
Kiedy zasypiałam, poczułam
jak łzy płyną mi po policzkach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz